Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamizelka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamizelka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 października 2017

ROZPINANA KAMIZELKA

Z życia matki


Mój syn czas jakiś temu polubił kamizelki. Ma już grubą w stylu vintage i cienką w stylu angielskim - obie wkładane przez głowę. Teraz przyszedł czas na rozpinaną.

Jako, że obie poprzednie kamizelki były dość do siebie podobne: dekolt w serek i warkocze, tym razem postawiłam na nieco inny wzór, dość prosty, bo z oczek prawych i lewych (żadnego oczek spuszczonych, żadnego krzyżowania).

Na szczęście syn woli rzeczy dopasowane, więc dziergania nie było zbyt dużo. A i włóczka nie z tych najcieńszych, więc robótki przybywało dość prędko. Praca szła szybko, łatwo i przyjemnie, z jednym małym zgrzytem: na koniec trzeba było to wszystko pozszywać, a zszywania nie lubię. Ale dałam radę.

Syn zadowolony. Dzianina dobrze  układa się figurze, jest cieplutka, a jednocześnie "oddychająca" dzięki sporej zawartości wełny. Co ważne - gotowy wyrób nie "gryzie". Niby w przypadku kamizeli jest to mniej ważne, bo to ciuszek, którego nie nosi się bezpośrednio na gołe ciało, ale mimo wszystko fajnie gdy dzianina jest mięciusia i przytulista.

Teraz trochę "danych technicznych"

Włóczka: Cashmire Gold (50% wełna, 5% kaszmir, 40% akryl)

Kolor: petrol (018)
Druty: 4,5 proste

Włóczka ze wszech miar godna polecenia. Robi się dobrze, nie kłaczy, elastyczna ale bez przesady, dobrze znosi pranie.

niedziela, 26 lutego 2017

KAMIZELKA NR 2

Jeszcze raz dla syna




Włóczka: ONLINE Corafino 33 (60% wełna + 40% poliakryl)
Kolor: beżowy
Druty: 2,5 mm proste

Na jesieni, bawiąc się w wyrabianie resztek, zrobiłam dla syna kamizelkę w stylu vintage. Robótka okazała się nadspodziewanie udanym pomysłem - syn została fanem kamizelek. Co więcej, zażyczył sobie kolejnej!

Cóż może w takiej sytuacji matka? Nie ma innego wyjścia jak tylko chwycić za druty i przystąpić do pracy.

Model wybieraliśmy razem. Tym razem wybór padł na "Britsh School Slipover" ze świetne książki Cheryl Oberle "Folk vests".

W praktyce okazało się, że opis z książki nie za bardzo nadaje się na moje potrzeby. Włóczka, którą wybraliśmy jest znaczenie cieńsza niż ta, której użyto w oryginale. Musiałam więc wszystko pracowicie poprzeliczać. 


Zmieniłam też technikę pracy. W książce Oberle kamizelka jest robiona na okrągło. Ja zdecydowałam się zrobić przód i tył oddzielenie, a potem pozszywać. Dlaczego? Ano dlatego, że nie do końca byłam pewna, czy moje obliczenia są poprawne. Przy robieniu na okrągło znacznie później zorientowałabym się, że dzianina est za duża, albo za mała i prucia byłoby więcej. A choć niezbyt lubię zszywanie, prucia nie lubię jeszcze bardziej! Na szczęście udało się! Obeszło się bez prucia.

Teraz kilka słów o włóczce. Uwielbiam włóczki ONLINE. Jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Są trwałe, mają dobry splot, włóczka nie rozłazi się podczas robótki. Co więcej, bardzo dobrze znoszą prucie (każdy może się pomylić). Jedyną wadą jest dość wysoka cena. Jak dla mnie jest to górna granica tego, co mogę zaakceptować. Aczkolwiek linia "Corafino" należy akurat do tańszych produktów ONLINE.


Kamizelka przeszła już próby bojowe. Elastyczna włóczka plus wzór z warkoczami sprawia, że dobrze się układa, nie krępuje ruchów, a jednocześnie grzeje i, co ważne!, nie drapie.

Taki a nie inny dobór włóczki (175m/50g!) daje w efekcie dość cienką dzianinę. Jest to więc kamizelka na okres przejściowy: wiosnę i wczesną jesień, a nie na mroźną zimę, ale przecież wtedy też coś trzeba nosić!

sobota, 31 grudnia 2016

KAMIZELKA DAMSKA

Bordowa kamizelka


Kolejny model wymagający minimum zszywania. Kamizelkę robi się na okrągłych drutach, od dołu - robótkę rozdzielamy dopiero na wysokości pachy i dalej obie części przerabiamy oddzielnie. W związku z tym pojawia się drobna trudność. Gdy już mamy niejako "w palcach" wzór przerabiany dookoła, przechodzimy na przerabianie w rzędach (w tę i z powrotem). Po chwili wszystko wraca do normy, ale przez moment trzeba się nieco skupić.

Włóczka: Opus Polo Natura, w kolorze burgunda
Druty: 4,5 mm

Wzór kamizelki pochodzi z książki "Fitted knits" autorstwa Stefanie Jappel. Nazwa tego konkretnego modelu - "Back to school". Pozycję tę w roku 2011 wydano także w wersji polskojęzycznej (wydawnictwo RM). Polski tytuł to "Swetry i wdzianka na drutach". Ja korzystałam jednak z wersji oryginalnej.

Kamizelka jest bardzo wygodna i świetnie się układa. W rzeczywistości wygląda znacznie lepiej niż na zdjęciu (muszę jeszcze poćwiczyć fotografowanie). Na fotografii tego nie widać, ale ma bardzo fajne zaszewki po biustem, dzięki
czemu nie deformuje sylwetki.

Model świetnie dopasowuje się do figury, co jest jednocześnie wadą i zaletą, gdyż z jednej strony nie wisi jak worek, ładnie podkreśla biust i talię, ale z drugiej strony może uwydatniać pewne niedoskonałości sylwetki. Szczególnie niewskazany dla pań z brzuszkiem. No, chyba że to brzuszek ciążowy, który chcemy z dumą eksponować. Zresztą uwaga to dotyczy w zasadzie wszystkich dopasowanych dzianin - opinają i podkreślają wszystkie wypukłości, nie tylko te, którymi chcemy się chwalić.

W stosunku do modelu wyjściowego wprowadziłam jedną zmianę. Popatrzcie uważnie na linię dzielącą ściągacz i karczek - są tam trzy "wałeczki" (5 rzędów - same oczka prawe, 5 rzędów - same oczka lewe i znowu 5 rzędów - same oczka prawe). W oryginalnym projekcie Stefanie Japel takie same "wałeczki" są na samym dole kamizelki. Mnie jednak to rozwiązanie nie przypadło do gustu - mam dość szerokie biodra i wyglądałabym jak kolumna jońska. 

sobota, 29 października 2016

KAMIZELKA W STYLU VINTAGE

Tym razem dla syna


Włóczka:  Loops and thread, Urbano (87% akryl, 13% bawałna)
Kolor: #5, Navy
Druty: proste 5,5 mm, okrągłe 5 mm



Czas jakiś temu podjęłam zobowiązanie, że nie kupię żadnej nowe włóczki, dopóki nie wykorzystam zapasów zalegających w szafie.
Na pierwszy ogień poszły dwa motki mieszanki akrylowo-bawałnianej. Wydłubałam z nich w weekend kamizelkę dla syna.
Nigdy nie stosowałam takiej mieszanki. Jeśli już mam użyć akrylu z czymś, to jest to akryl z wełną. Zobaczymy, jak się ta nowość sprawdzi.

Kamizelka miała być w stylu vintage - taki styl preferuje mój potomek - i jest! Pstrokata włóczka plus warkocze nadały jej odpowiedni, "przedwojenny" wygląd.
Model bardzo łatwy: ściągacz plus dżersej plus dwa warkocze. Przód i tył robione oddzielnie i zszyte Plisy wrabiane na okrągłą.  

Podpatrzyłam na starych zdjęciach, że plisy bardzo często robiono w innym kolorze. Wyszukałam więc kłębuszek, który pozostał mi po kamizelce zrobionej dla męża (można ją zobaczyć tutaj) i w ten sposób przeszłam do wyrabiania prawdziwych resztek.

Swoja drogą ciekawi mnie, czy ktoś jeszcze robi plisy oddzielnie i przyszywa? Tak się robiło za czasów mojej młodości i muszę przyznać, że był to koszmar - nigdy nie udawało mi się utrafić z długością. Ile bym próbek nie zrobiła, ile bym się nie narachowała, zawsze plisa była albo za długa, albo za krótka. Niech żyją wrabiane plisy!

Gruba włóczka i grube druty oznaczają jedno - praca jest z pewnością mało finezyjna, ale za to posuwa się do przodu bardzo szybko


 

poniedziałek, 16 maja 2016

KAMIZELKA MĘSKA

KAMIZELKA DLA MĘŻA



Włóczka: Opus Polo Natura  (50% wełna, 50% akryl), marengo
Druty: proste 4,5 mm

W sam raz na chłodniejsze dni, takie gdy w samej koszuli jest za chłodno, a w swetrze za ciepło. Model klasyczny, z dekoltem w szpic. Małżonek już swoje lata ma, a i w młodości za ekstrawagancjami (przynajmniej odzieżowymi) nie przepadał.

Tym razem przód i tył zrobiłam osobno (mimo niechęci do zszywania). Plisy z oczek nabieranych, zrobione  na drutach okrągłych 4,5 oraz 3,5. Zawsze pierwszy rząd plisy okrągłej robię na takich samych drutach co robótkę podstawową, a kolejne na drutach cieńszych.

Ścieg dość prosty - takie prostokąty z oczek prawych i lewych. Całość dobrze przylega do sylwetki. Ma to swoje plusy i minusy. Po stronie plusów - kamizelka jest cieplusia (w końcu o to chodzi), byle wiatr jej nie podwieje, po stronie minusów - jak każdy obcisły ciuch podkreśla każdą niedoskonałość sylwetki.

.Z samej włóczki jestem dość zadowolona. Splot jest mocny, włókna nie rozdwajają się podczas pracy. Trochę niepokoi mnie dość wysoka zawartość akrylu - nie wiem jak będzie z trwałością dzianiny. No cóż, czas pokaże. Chwila prawdy zazwyczaj następuje już po pierwszym praniu. 

I na zakończenie - widok kamizelki (i męża) z tyłu. 

poniedziałek, 29 lutego 2016

POWRÓT ZIMY

KAMIZELKA Z ODZYSKU


Nie od dziś wiadomo, że nowe to nic innego jak tylko dobrze zapomniane stare. Wykonanej własnoręcznie dawno, dawno temu szmaragdowej kamizelki nie nosiłam od lat. Wyszperałam ją przypadkiem, szukając w szafie czegoś ciepłego. Okazało się, że po tylu latach nadal dobrze na mnie leży. Jestem z siebie podwójnie dumna. Po pierwsze, że taką fajną rzecz wydziergałam, a po drugie, że mimo upływu lat nada się w niej mieszczę. :)
Muszę chyba tylko zmienić guziczki, bo te wyraźnie wyszły z mody wieki temu i zdradzają wiek ciuszka.
A oto i rzeczona kamizelka.