czwartek, 12 października 2017

ROZPINANA KAMIZELKA

Z życia matki


Mój syn czas jakiś temu polubił kamizelki. Ma już grubą w stylu vintage i cienką w stylu angielskim - obie wkładane przez głowę. Teraz przyszedł czas na rozpinaną.

Jako, że obie poprzednie kamizelki były dość do siebie podobne: dekolt w serek i warkocze, tym razem postawiłam na nieco inny wzór, dość prosty, bo z oczek prawych i lewych (żadnego oczek spuszczonych, żadnego krzyżowania).

Na szczęście syn woli rzeczy dopasowane, więc dziergania nie było zbyt dużo. A i włóczka nie z tych najcieńszych, więc robótki przybywało dość prędko. Praca szła szybko, łatwo i przyjemnie, z jednym małym zgrzytem: na koniec trzeba było to wszystko pozszywać, a zszywania nie lubię. Ale dałam radę.

Syn zadowolony. Dzianina dobrze  układa się figurze, jest cieplutka, a jednocześnie "oddychająca" dzięki sporej zawartości wełny. Co ważne - gotowy wyrób nie "gryzie". Niby w przypadku kamizeli jest to mniej ważne, bo to ciuszek, którego nie nosi się bezpośrednio na gołe ciało, ale mimo wszystko fajnie gdy dzianina jest mięciusia i przytulista.

Teraz trochę "danych technicznych"

Włóczka: Cashmire Gold (50% wełna, 5% kaszmir, 40% akryl)

Kolor: petrol (018)
Druty: 4,5 proste

Włóczka ze wszech miar godna polecenia. Robi się dobrze, nie kłaczy, elastyczna ale bez przesady, dobrze znosi pranie.

czwartek, 21 września 2017

GREEN SQUARE

Oczekiwania vs rzeczywistość







Mam odwieczny kłopot z włóczkami cieniowanymi. Wiadomo, że jeśli już kupiłam fajną włóczkę, to chciałabym jak najlepiej podkreślić urodę i oryginalność koloru. Ten cel najłatwiej osiągnąć stosując prosty krój i ścieg dżersejowy. Jednak, z drugiej strony, ile można dziergać zwyklaki. To takie nuuudne, zieeew...



Szukałam, szukałam i znalazłam na Ravelry projekt, o niezbyt atrakcyjnej nazwie 114-3 jacket with squares in garter st. Jak znalazł nadawał się do mojej włóczki. 

Pobrałam projekt (jest darmowy), ale zanim ruszyłam do dziergania, musiałam sporo się narachować, bo moja włóczka okazała się znacznie cieńsza, niż ta użyta przez projektanta. Ale dałam radę.

Trochę się wkurzyłam, bo na Ravelry projekt oznaczono jako "seamless" (czyli bez zszywania), tymczasem zszywania byoł bardzo dużo. A ja zszywać nie lubię.

Do wzoru mam jedno zastrzeżenie. Brak plisy okazał się w praktyce średnio udanym pomysłem. Rozumiem zamysł artystyczny - chodziło o to, żeby połówki zetknęły się, tworząc kwadrat zbliżony do tego z tyłu. Jednak w praktyce brak plisy sprawia, że poły nieco się rozłażą, przez co sweter sprawia wrażenie przyciasnego. Teraz rozumiem, dlaczego modelka na zdjęciu tak się dziwnie wygina. Po prostu usiłuje ukryć efekt. Na zdjęciach innych użytkowników Ravelry poły też się rozłażą. Wyjątek stanowią swetry fotografowane na manekinie. Niektóre panie próbowały zaradzić temu zjawisku przyszywając dodatkowe guziki. Niestety, jeden czy dwa niewiele zmieniły. Dopiero przyszycie guzików bardzo gęsto dało pożądany efekt, ale za to sweter nabrał wyglądu księżej sutanny. Postanowiłam więc zostawić tak jak jest.

Użytkowo natomiast sweter jest super. Bardzo wygodny, nie za gruby i nie za cienki. W sam raz do narzucenia na bluzeczkę.

Aha, i jeszcze sobie na koniec ponarzekam. Zostało mi 3/4 motka, czyli około 75 g. Co mam z tym fantem zrobić? Ze względu na kolor trudno będzie połączyć włóczkę z jakąś inną, beretów nie noszę, a na robienie kolejnych skarpetek zupełnie nie mam ochoty. Być może jednak na skarpetkach się skończy. Jakieś inne pomysły?


Szczegóły

Włóczka:Włóczka Biferno Handpainted 016
Kolor: zielony melanż
Druty: 3,5 mm
Ilość włoczki: 3,25 motka


środa, 16 sierpnia 2017

RENOWACJA FOTELA

Prawdziwe wyzwanie




Ostatnio wymieniałam meble w pokoju do pracy. Wiele leciwych rupieci wylądowało na wysypisku. Podobny los był pisany staremu fotelowi. Jednak, jakoś tak w ostatniej chwili zrobiło mi się go żal. Bo wygodny... Bo się przyzwyczaiłam... Bo w sumie w dobrym stanie... 


Technicznie fotel w rzeczy samej jest bez zarzutu, ale tapicerka! Po pierwsze, żółto-brązowa kratka nijak nie chciała pasować do turkusowego wystroju, a po drugie - co znacznie ważniejsze, po ponad ćwierć wieku eksploatacji wybrudziła się tak, że żaden środek piorący nie dawał jej rady. Po prostu ohyda! Spójrzcie tylko na oparcie.


Oczywiście, można by mebel oddać do tapicera, ale koszt takiej zabawy byłby absurdalny. Ostatecznie wpadłam na pomysł, żeby zrobić nowe "obicie" na drutach. Nigdy niczego podobnego nie robiłam, było więc trochę prucia i kombinowania, ale w końcu się udało. Z pewnością można by dyskutować czy kolor albo ścieg jest optymalnie dobrany, ale teraz mebel jest czysty(!) i nie gryzie się kolorystycznie z otoczeniem. Zresztą, oceńcie sami. Oto fotel po renowacji.

Widok z przodu



I widok z tyłu



Szczegóły

Włóczka: "Kocurek" TEX 64/3, 100% akryl, 520m/100g
Kolor: szary
Druty: 6 mm (robiłam podwójną nitką)
Ilość włoczki: 5 motków

Włóczka - powiedzmy to otwarcie - bardzo kiepska. Taki "skrzypiący" akryl, który w dużej ilości kiedyś od kogoś dostałam. Prawdę powiedziawszy, szkoda mi było dobrej włóczki na eksperyment, z którego mogło nic nie wyjść.

Użyte ściegi: dżersej i ściągacz ze spuszczanych oczek. Bardzo proste. W połączeniu z grubą włóczką (przypominam, że pracowałam podwójna nitką) praca szła dość szybko do przodu. Przynajmniej do momentu zszywania. Nie lubię zszywać, zabierałam się więc do tego jak pies do jeża. Ale w końcu dobrnęłam do finiszu. Fotel jak nowy, a do tego niepowtarzalny.




czwartek, 27 lipca 2017

JEDWABNY SWETERK

Połysk jedwabiu




Włóczka: ONLine 321 silk (100% jedwab) , kolor "petrol"
Druty: okrągłe 4,0 mm


Są takie robótki, które bardzo trudno jest dobrze sfotografować. Tak właśnie rzecz się ma z jedwabnym sweterkiem. Cały jego urok polega na niepowtarzalnym, delikatnym połysku i miękkości włóczki, których nijak nie udało mi się oddać na zdjęciu.

Jest to model "Silken Scabbard" autorstwa Stitch Diva Studios. Całośc robiona od góry, bez szwów. 

Robótka jest dość łatwa, bo dopasowanie do figury nie wymaga robienia zaszewek - wszystko załatwiają warkocze. Dodatkową przewagą dopasowywania warkoczami nad metodą z zaszewkami jest to, że warkocz jest
"inteligentny" - sam dopasowuje się do sylwetki, podczas gdy z zaszewką trzeba się nieraz nieźle nakombinować. Jest  to szczególnie ważne w przypadku sylwetek bardzo kobiecych - takich, co to i bioderka mają okrągłe, i biuścik obfity, i pupę wydatną (wcale nie trzeba być przy tym grubasem).

Nie wiem, czy to dobrze widać na zdjęciach, ale warkocze modelują sweterek w trzech miejscach: przy biuście (wzdłuż linii reglanu), na rękawach i po bokach. Fajnym pomysłem jest płynna zmiana wąskiego warkocza w szeroki - dzięki temu nie trzeba dodawać oczek na   poszerzenie/zwężenie rękawa. To też załatwia "inteligentny" warkocz.

Teraz kilka słów o włóczce. W końcowym wyrobie prezentuje się bardzo dobrze (jak już wspominałam, znacznie lepiej niż na zdjęciu), ale podczas dziergania wymaga dużej uwagi. Włóczka nie jest skręcona - to praktycznie "wiązka" oddzielnych nitek. Bardzo łatwo jedną albo dwie cieniutkie niteczki niechcący opuścić, a wtedy powstaje nieładny efekt zaciągniętego oczka. Za to nitka jest niezwykle miła w dotyku: delikatna, miękka, lekko śliska. No i, oczywiście, nic a nic nie drapie. jedwab po prostu pieści skórę. Jedwab ma same zalety i właściwie tylko jedną wadę - jest nią cena. Ale cóż, za jakość i luksus trzeba (i warto) zapłacić. Mam nadzieję, że sweterek okaże się trwały.

Tył sweterka wygląda tak samo jak przód.




niedziela, 2 lipca 2017

NOWE MEBLE

CO NAŁÓG ROBI Z CZŁOWIEKA


Dzisiaj wpis nietypowy. Remont i wymiana mebli sprawiły, że robótki na czas jakiś poszły w kąt. Wciągnęła mnie aranżacja wnętrz. 

A tak wygląda moja nowa komódka. Gdyby nie kolekcja krów, można by pomyśleć, że prowadzę sklep z włóczkami. Jest w tym jednak pewien głębszy sens. Te wszystkie motki patrzą na mnie z wyrzutem i mówią "czy jesteś pewna, że chcesz jeszcze coś kupić?" 

Na swoje usprawiedliwienie dodam, że znaczna część tego majątku to nie zakupy, a "spadek" po koleżance, która niedawno wyjechała z kraju. Nie miała możliwości zabrania tych skarbów ze sobą, a wyrzucać byłoby głupio, nieprawdaż?



A gdzie wy trzymacie zapasy włóczek?

piątek, 16 czerwca 2017

CLARUS

PAN SPOCK PRZEDSTAWIA

Włóczka: Nako Vals (100% akryl), kolor 86082
Druty: okrągłe 4,5 mm



Chusta, autorstwa Laury Nelkin pochodzi z portalu Craftsy.

Czas jakiś temu zrobiłam chustę "Skywalker" (również autorstwa Laury Nelkin). Nie do końca byłam zadowolona z efektu. Skywalker okazał się za mały - niby ładny, ale niespecjalnie przydatny do czegokolwiek.
Clarus zapowiadał się lepiej. Model zastał opracowany w dwóch wariantach: dużym i małym. Nauczona smutnym doświadczeniem wybrałam model duży. I w rzeczy samej. Chusta wyszła duża. Naprawdę duża. Mam wrażenie, że popadłam w drugą skrajność.

Robótka trwałą dłużej, niż planowałam. I było to spowodowane nie tylko dużym rozmiarem dzianiny - zużyłam 4 motki włóczki aż 960 metrów!.  Równie ważnym powodem była ponad dwutygodniowa przerwa, spowodowana egzotyczną podróżą.

Ale dość już dygresji. Czas przejść do opisu chusty. Suszący się Clarus wygląda tak:






Kafelki nie są naturalnym środowiskiem chusty :) Znacznie lepiej wygląda tam gdzie jej
miejsce, czyli na damskich ramionach.

Widzicie jaka duża jest chusta? Sięga niemalże do kolan! Co prawda trzeba wziąć poprawkę na mój niezbyt imponujący wzrost, ale mimo wszystko!

Nako Vals nie jest moją ulubioną włóczką. Dość kiepsko się z niej robi. Jest jakoś dziwnie spleciona i podczas pracy rozłazi się na poszczególne włókienka. A prucie, nawet niewielkiego fragmentu jest naprawdę nieprzyjemne. Pisałam o tym gdy chwaliłam się melanżowym kardiganem

Co więc sprawiło, że po raz kolejny wybrałam tę właśnie włóczkę? Są po temu dwa powody. 
Po pierwsze, urzekło mnie zestawienie kolorów Nako Vals. Każdy kolor oddzielnie wydaje się nie mało atrakcyjny, natomiast połączone dają naprawdę fajny melanż.

Po drugie Nako, mimo że jest w 100% sztuczna, jest naprawdę mięciutka, przytulista i niezwykle miła w dotyku. Owinąć się w chustę wykonaną z tej włóczki to czysta przyjemność. Spójrzcie na zdjęcie z lewej strony. Chusta jest na tyle duża, że można się w nią owinąć. Cieplutko i miło. W sam raza na chłodne wieczory. A kolory - żywe i radosne - wywołają uśmiech na twarzy nawet w pochmurne dni.

Aha, zapomniałam napisać - chustę robiłam od dołu do góry. Tak wolę, bo na początku bardzo szybko widać postępy w robótce. To mnie motywuje.

Na zakończenie jeszcze raz "Clarus" w pełnej krasie. Patrzcie i podziwiajcie!






niedziela, 23 kwietnia 2017

SKYWALKER

Chusta SKYWALKER


Chusta, autorstwa Laury Nelkin pochodzi z portalu Craftsy.

Autorka projektu tak dobrała nazwy splotów, by pasowały tematycznie do nazwy chusty "Skywalker". I tak patrząc od zewnątrz mamy: obramowanie "Nova", dalej ścieg "Plasma" (ten z wydłużonymi oczkami", pod nim ażur "Planet", jeszcze raz "Plasma" (tym razem zmodyfikowana nieco przeze mnie tak, by lepiej wyeksponować zmianę kolorów w melanżowej włóczce), pod nim ścieg "Star", i na koniec, w samym środeczku, prosty ażur o wdzięcznej nazwie "Nebula".

Chustę zrobiłam na drutach okrągłych 4,5 mm. Włóczka Greta Multi (melanż: dżinsowy, niebieski, naturalny). Tak, tak. Dobrze poznajecie. To ta sama włóczka, z której zrobiłam melanżowy sweterek z karczkiem brioche oraz sweter Rosiny. Prawdę mówiąc, z tej samej włóczki zrobiłam jeszcze bluzkę dla koleżanki. Zapasy "Grety" wydają się być nieskończone. A teraz chichot losu. Gdy już zblokowałam chustę okazała się ona absurdalnie mała - bardziej apaszka niż chusta. Żeby noszenie miało jakiś sens trzeba ją znacznie powiększyć. Z bólem serca podjęłam decyzję, by spruć brzeg  i dorobić kolejne rzędy. Już wiem, że włóczki mi nie wystarczy i muszę dokupić co najmniej jeden motek. To już kolejny raz tak mam z tą włóczką. Cała sytuacja zaczyna się robić absurdalna. Tracę nadzieję, że kiedykolwiek wyrobie tę włóczkę w całości.

Chusta w całości wygląda tak jak na zdjęciu. A właściwie tak wyglądała przez spruciem brzegu. Praca nad większą wersją trwa. Za czas jakiś się pochwalę.