Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szalik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szalik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

Etola z delikatnej włóczki moherowej

ZAŁAMKA


W starym numerze "Sandry" (1/2005) znalazłam fajny wzór cieplutkiego szala (w gazecie nazwano go etolą) z włóczki moherowej. Ucieszyło mnie to, bo od dawna nie miałam pomysłu na wykorzystanie seledynowej włóczki, która została mi po jakimś niezrealizowanym projekcie. Robi się bardzo szybko, wygląda fajnie, ale zonk...Zgodnie z opisem 250g powinno wystarczyć. Tymczasem zużyłam już 100 g, a mam może z jedną czwartą długości. Włóczka dość leciwa, dokupić nie ma jak. Jestem lekko załamana, bo sporo pracy pójdzie na marne, a i z włóczką nie bardzo jest co robić. Moher po spruciu zmienia się w obrzydliwy sznurek. Chwilowo robótka wygląda tak jak na zdjęciu.



Gdyby ktoś miał do odstąpienia włóczkę Nouvola Titan Wool, kolor 7, moja wdzięczność nie znałaby granic. 

sobota, 16 stycznia 2016

Czas na czapki i szaliki


NADESZŁA ZIMA



Lato jakoś nie skłania do robótek. Wiadomo - jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia na świeżym powietrzu. Jesień tez była piękna, zachęcająca do wyjścia z domu. W końcu jednak przyszła zima, a wraz z nią druty wróciły do łask.


 Na początek musiałam na szybko uzupełnić braki w garderobie. Najpierw syn zażyczył sobie szalika (zeszłoroczny gdzieś się zawieruszył). Projekt mało ambitny, ale ma tę zaletę, że na efekty nie trzeba długo czekać. Wykorzystałam ścieg brioche. W zasadzie jest to ten sam model, który zrobiłam kiedyś dla siebie (klik), tylko włóczka bardziej męska. Dzieło wygląda tak, jak na zdjęciu u góry. 

Potem nadszedł czas, żeby zrobić coś dla siebie. Konkretnie czapkę. Model podpatrzyłam (tutaj). Dzięki świetnemu opisowi przygotowanemu przez Renię, w dwa wieczory powstało takie oto cudo. Zmieniłam tylko jeden szczegół - cała góra czapki wykonana jest dżersejem (nie ma ściągacza na czubku, który zastosowała Renia). Nie wiem, czy tak jest lepiej, czy gorzej, ale chciałam coś zrobić po swojemu.

W tym miejscu muszę koniecznie podziękować Reni, bez niej nie było by tej czapki!

Czapka ma dwa elementy ozdobne: ciekawy warkocz (uwielbiam czapki z warkoczem, i wcale się nie przejmuję tym, że nie są obecnie szczególnie modne) i kolorowe guziki. Przyszywając mniej lub bardziej fikuśne guziczki można w łatwy sposób zmienić charakter czapki - od zabawnej, po stonowaną. Oto jak wygląda gotowa czapka:



A jak już jest czapka, to i nowy szalik by się przydał, nieprawdaż? 

Powiem szczerze, nie bardzo miałam ochotę go robić. Ile można? Postanowiłam więc nieco urozmaicić sobie pracę.  W końcu, żadna inna robótka nie nadaje się lepiej do eksperymentowania z nowymi wzorami, niż szalik. Zdecydowałam się  więc wypróbować technikę dzianiny dwustronnej 

I tak oto powstał szalik, który z jednej strony jest błękitny, a z drugiej pasiasty. Wystarczy założyć go druga stroną do wierzchu i od razu cała stylizacja zmienia charakter. 

Oto on :)



Wiadomość z ostatniej chwili. Biała czapka tak się spodobała mojej mamie, że własnie kończę kolejny egzemplarz. Tym razem w kolorze bordo. Stopień zaawansowania prac widać nie zdjęciu z boku. Gdy tylko skończę zamieszczę zdjęcie gotowego dzieła. A potem wezmę się za jakiś ambitniejszy projekt. No, chyba że znowu któryś z członków rodziny zażąda czapki albo szalika.



sobota, 10 stycznia 2015

CZAPKA I SZALIK

MOJA PIERWSZA PRZYGODA Z BRIOCHE


Włóczka: Opus MIMOZA, turkusowa
Druty: 3,5 mm

Ścieg Brioche od dawna mi się podobał, ale podchodziłam do niego niczym pies do jeża. W końcu jednak zebrałam się w sobie i ruszyłam do dzieła. Co może być lepszego do nauki nowego ściegu niż szalik? A jeśli już szalik, to i czapka do kompletu. I tak oto, w dwa wieczory powstał widoczny na zdjęciu zestaw.

Ścieg Brioche okazał się nadzwyczaj prosty. Najtrudniejsze są dwa pierwsze rzędy, bo robótka wygląda jak losowa plątanina. Początkowo nitki krzyżują się nieco dziwnie i trzeba przerobić jakieś dziesięć rzędów, by z chaosu wyłonił się wzór.

Ścieg Brioche jest niezwykle przyjemny w dotyku - bardzo miękki i elastyczny. Taki "przytulaśny". Idealny na czapki, szaliki i wszystkie te elementy garderoby, które mają nas otulać. 

Oczka, podobnie jak w ściegu patentowym są bardzo duże, nie należy więc przesadzać z grubością drutów. Wadą ściegu, przynajmniej w przypadku szalika i innych rzeczy, których nie zszywamy ani nie obrzucamy, jest niezbyt efektowny wygląd brzegu. Dlatego po bokach dodałam "rancik" ze ściegu francuskiego. 

Czapka robiłam dwoma ściegami. Brzeg to dość prosty warkocz, reszta to też ścieg brioche.

Cały zestaw przeszedł już próbę bojową w ciężkich warunkach pogodowych. Dobrze się sprawdził. Myślę, że to nie koniec mojej przygody z tym ścigiem