Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melanż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melanż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 lutego 2018

SKYWALKER DUŻY

POWRÓT ZIMY


Wygląda na to, że zima zamierza jednak wrócić. A na zimowe dni nie ma nic lepszego duża chusta, w którą można się opatulić. Im większa, tym lepsza. Postanowiłam więc wziąć byka za rogi i wydziergać ciepluchny otulacz.

Choć chusty trójkątne znacznie łatwiej się robi, a i gotowych wzorów jest więcej, to jednak do otulania lepiej nadają się chusty okrągłe, półokrągłe i pośrednio.

Zdecydowałam się na model 3/4 koła. Za punkt wyjścia posłużyła mi chusta "Skywalker", którą wydziergałam jakiś czas temu. Powiedzmy jednak szczerze - Skywalker to ozdobny drobiazg, w sam raz do owinięcia szyi, albo przełamania nudnej kolorystyki stroju. Musiałam więc chustę powiększyć. W ostatnich kilku rzędach miałam na drutach ponad 1000 (słownie tysiąc!) oczek.

Na górnym zdjęciu widać chustę w całości. Kolory na fotografii są dość wierne: od złamanej bieli, przez kolejne odcienie szarości, aż po czerń i zieleń butelkową. 

A oto dwa zdjęcia chusty "na ludzi". Dobrze pokazują rozmiar dzianiny, ale kolory są zupełnie nie udane. Jednak lepszych fotografii nie mam i nic nie wskazuje na to, żebym w najbliższym czasie miała. Gdyby udało się coś lepszego "cyknąć" natychmiast podmienię.



czwartek, 21 września 2017

GREEN SQUARE

Oczekiwania vs rzeczywistość







Mam odwieczny kłopot z włóczkami cieniowanymi. Wiadomo, że jeśli już kupiłam fajną włóczkę, to chciałabym jak najlepiej podkreślić urodę i oryginalność koloru. Ten cel najłatwiej osiągnąć stosując prosty krój i ścieg dżersejowy. Jednak, z drugiej strony, ile można dziergać zwyklaki. To takie nuuudne, zieeew...



Szukałam, szukałam i znalazłam na Ravelry projekt, o niezbyt atrakcyjnej nazwie 114-3 jacket with squares in garter st. Jak znalazł nadawał się do mojej włóczki. 

Pobrałam projekt (jest darmowy), ale zanim ruszyłam do dziergania, musiałam sporo się narachować, bo moja włóczka okazała się znacznie cieńsza, niż ta użyta przez projektanta. Ale dałam radę.

Trochę się wkurzyłam, bo na Ravelry projekt oznaczono jako "seamless" (czyli bez zszywania), tymczasem zszywania byoł bardzo dużo. A ja zszywać nie lubię.

Do wzoru mam jedno zastrzeżenie. Brak plisy okazał się w praktyce średnio udanym pomysłem. Rozumiem zamysł artystyczny - chodziło o to, żeby połówki zetknęły się, tworząc kwadrat zbliżony do tego z tyłu. Jednak w praktyce brak plisy sprawia, że poły nieco się rozłażą, przez co sweter sprawia wrażenie przyciasnego. Teraz rozumiem, dlaczego modelka na zdjęciu tak się dziwnie wygina. Po prostu usiłuje ukryć efekt. Na zdjęciach innych użytkowników Ravelry poły też się rozłażą. Wyjątek stanowią swetry fotografowane na manekinie. Niektóre panie próbowały zaradzić temu zjawisku przyszywając dodatkowe guziki. Niestety, jeden czy dwa niewiele zmieniły. Dopiero przyszycie guzików bardzo gęsto dało pożądany efekt, ale za to sweter nabrał wyglądu księżej sutanny. Postanowiłam więc zostawić tak jak jest.

Użytkowo natomiast sweter jest super. Bardzo wygodny, nie za gruby i nie za cienki. W sam raz do narzucenia na bluzeczkę.

Aha, i jeszcze sobie na koniec ponarzekam. Zostało mi 3/4 motka, czyli około 75 g. Co mam z tym fantem zrobić? Ze względu na kolor trudno będzie połączyć włóczkę z jakąś inną, beretów nie noszę, a na robienie kolejnych skarpetek zupełnie nie mam ochoty. Być może jednak na skarpetkach się skończy. Jakieś inne pomysły?


Szczegóły

Włóczka:Włóczka Biferno Handpainted 016
Kolor: zielony melanż
Druty: 3,5 mm
Ilość włoczki: 3,25 motka


czwartek, 9 lutego 2017

WYRABIANIA RESZTEK - ETAP DRUGI

Sweter Rosiny


Pod koniec ubiegłego roku podjęłam zobowiązanie, że nie kupię nowej włóczki, dopóki nie wyrobię resztek. Pierwszym efektem tego postanowienia był zwyklaczek-pasiaczek. Właśnie zakończyłam etap drugi - wyrabianie zapasów włóczki "Greta Multi", pozostałych po melanżowym sweterku z karczkiem brioche Nazywanie zapasów 'resztką" jest wielkim niedomówieniem, bo przez pomyłkę kupiłam jakąś kosmiczną ilość tej włóczki. Nawet teraz, gdy drugi sweterek jest już gotowy, w szafie nadal leży kilka nienaruszonych motków. No nic, coś wymyślę.
Model znalazłam na Ravelry Rosina Pullover - Rosina sweater. Drobna uwaga dla tych, którzy chcieliby z niego skorzystać: radze wybrać wersję niemiecką lub polską, bo tłumaczenie na angielski jest, mówiąc delikatnie, dalekie od doskonałości. Jednak sam model opracowano bardzo starannie. A oto mój wyrób

Włóczka: Greta Multi (melanż: dżinsowy, niebieski, naturalny)
Druty: 4 mm, okrągłe oraz 4 mm pończosznicze

Sweter robi się na okrągło, od góry. W opisie modelu podano dwa możliwe wykończenia - z falbanką i gładkie. Jako że fanem falbanek nie jestem, wybrałam drugi wariant (sądząc po zamieszczonych na Ravelry zdjęciach - mniej popularny

To, co mnie w tym sweterku urzekło, to dobre dopasowanie do figury. Moja sylwetka niespecjalnie pozwala na noszenie workowatych oversize'ów. Jak widać, udało się. Wyszedł ciuszek, który najbardziej lubię sweterek-bluzeczka, taki który w chłodniejszy dzień wystarczy wyciągnąć z szafy i założyć nie martwiąc się o prasowanie :)

Trochę się bałam, czy melanżowa włóczka nie "pogryzie się" z ażurowym wzorem, ale wyszło zaskakująco dobrze. Do tej pory unikałam melanży, bo myślałam, że z cieniowaną włóczką jestem skazana na nudny, gładki dżersej. Jak widać nie zawsze jest to prawdą. W gotowym ciuszku zarówno ażur, jak melanż są dobrze widoczne. Co więcej, dość fajnie się komponują. Na dowód załączam zdjęcie detalu w zbliżeniu.



sobota, 12 marca 2016

FIŃSKI SWTEREK

PUCHATY SWETEREK



Włóczka:Linie 372 VOLETTA (48% wełna, 46% alpaka, 6% poliamid), szmaragdowy melanż

Druty: okrągłe 8 mm

Podczas tygodniowego pobytu w Helsinkach natrafiłam na bardzo fajny sklepik z włóczkami, prowadzony przez przemiłą panią. Ceny, nie ma co ukrywać - zachodnio europejskie, ale włóczki śliczne i bardzo dobrej jakości. Nie byłam w stanie się oprzeć i kupiłam niebiesko-czarny melanż. 

Włóczka ma bardzo ciekawą strukturę. Na czarnej, cienkiej nitce umocowano niebieski "kłaczki". W efekcie dzianina jest puchata, mięciutka i "przytulista". Do tego sweterek, mimo że dość gruby i ciepły jest bardzo lekki. Jednym słowem, włóczka warta każdego wydanego eurocenta.



Sweterek robiłam od góry, na okrągłych
 drutach. Zarówno grubość włóczki jak i dobrane druty sprawiły, że praca posuwała się do przodu bardzo szybko.

Dodatkowym ułatwieniem był bardzo prosty splot. Przy włóczkach melanżowych i strukturalnych najczęściej wykorzystuję zwykły dżersej (plus ściągacz), bo uważam, że w ten sposób najlepiej widać urodę materiału. Ponadto fantazyjna włóczka w połączeniu z fantazyjnym wzorem to jak na mój gust dwa grzyby w barszcz.

Z końcowego efektu jestem bardzo zadowolona, choć muszę przyznać, że dostrzegam też wady sweterka. Po pierwsze, jak każdy "puchacz" dodaje optycznie kilka kilogramów, po drugie zajmuje w szafie strasznie dużo miejsca.

niedziela, 18 stycznia 2015

NA POCZĄTKU BYŁA WŁÓCZKA

MELANŻOWY SWETEREK Z KARCZKIEM BRIOCHE


Włóczka: Greta Multi (melanż: dżinsowy, niebieski, naturalny)
Druty: 4 mm

Gdy zobaczyłam tą włóczkę - piękny melanż bieli i różnych odcieni niebieskiego: od bladego błękitu po ciemny granat nie mogłam się oprzeć. Pod wpływem chwili kupiłam kilka motków. Zabrałam się do roboty i tu zaczęły się schody.

Melanżowe włóczki mają to do siebie, że tworzą zupełnie nieprzewidywalne, wielobarwne  wzory. Nigdy nie wiadomo, w którym miejscu wypadnie który odzień. Efekt sam w sobie jest bardzo ciekawy (w końcu po to właśnie wymyślono melanże), ale bardzo trudno jest dobrać do włóczki odpowiedni splot. Zbyt wyszukany wzór w połączeniu z fantazyjnym układem barw stwarza wrażenie chaosu. Innymi słowy, co za dużo, to niezdrowo.

Zaczynałam i prułam kilkakrotnie, bo efekt końcowy był mocno niezadowalający. W końcu doszłam do wniosku, że najlepiej będzie postawić na prostotę. Ostatecznie jako ścieg podstawowy wybrałam zwykły dżersej, a żeby bluzeczka nie była całkiem nudna po namyśle

postanowiłam dodać karczek z guzikami. Karczek wykonałam ściegiem brioche, który niedawno opanowałam. Tego samego ściegu użyłam do zrobienia mankietów. Dzięki temu rękaw rozszerza się nieco na dole, co w moim przypadku (mam bardzo szczupłe, wręcz chude ręce) wygląda dobrze.

Dół wykończyłam robiąc podszywaną listwę. Co prawda wymagało to nieco szycia (nie przepadam za tym etapem robótki), ale chyba było warto, bo dzięki temu uniknęłam poszerzającego (i tak już obfite) bioderka.

Prawdę mówiąc, przystępując do robótki nie pomyślałam o jednym niebezpieczeństwie: włóczka melanżowa, niejako "przy okazji" tworzy poziome pasy, które, jak powszechnie wiadomo nie należą do wzorów wyszczuplających. Gdy to
sobie uświadomiłam, padł na mnie lekki strach, ale na szczęście przymiarka (i lustro) wykazały, że obawy były płonne - bluzeczka nie pogrubia. Być może dlatego, że większość dzianiny - poza karczkiem - jest dość cienka. Taki zresztą był plan - chodziło mi o ciuszek "jesienny", przydatny w dni, gdy w koszulowej bluzce jest za zimno, a na gruby sweter jeszcze za wcześnie.

A jeśli już o pogrubianiu mowa. Puchaty karczek świetnie równoważy dysproporcję "szeroki dół (pupa i biodra), wąska góra (ramiona). Szczególnie dobrze widać to od tyłu.

A teraz technikalia: sweterek robiłam od dołu, dookoła, aż do linii pachy. Dalej rozdzieliłam robótkę na przód i tył. To był najtrudniejszy moment pracy - przejście od ściegu brioche robionego w okrążeniach do ściegu brioche robionego w rzędach. Na szczęście tylko pierwszy rząd był trudny, dalej splot układa się naturalnie. Rękawy robione oddzielnie, klasyczne "zszywane", wszyte po zakończeniu robótki.